Choć zima niekoniecznie chce już opuścić Polskę, to nie warto z tego powodu znów popadać w letarg. Szczególnie, jeśli przez ostatnie tygodnie Wasza aktywność ograniczała się przede wszystkim do biegu z domu do pracy i z powrotem, uciekając dodatkowo przed zimnem. Czas rozruszać zastane kości i wyjść z domu, choćby na krótki spacer. A ciekawych miejsc do odwiedzenia nie brakuje. Zastanawiacie się jak spędzić długi majowy weekend? Oto kilka propozycji, które pomogą Wam wybrać kierunek wycieczki.

Poziom -1, czyli Korzeniowy Dół – Kazimierz Dolny

Zaczniemy spokojnie, od urokliwego miejsca w sam raz na rodzinny spacer. Bardzo lubimy wszelkiej maści wąwozy. Jest w nich coś magicznego i upiornego zarazem. Jednym z takich niezwykłych miejsc jest wąwóz Korzeniowy Dół mieszczący się przy Kazimierzu Dolnym. Trasa liczy 6 km i rozpoczyna się na malowniczym rynku. Aby dotrzeć do tej słynnej atrakcji, musimy z centrum pójść ulicą Nadbrzeżną i dojść do tzw. Starej Chaty. To zabytek pochodzący z XVII wieku i jest najstarszym drewnianym domem w Kazimierzu, który był wzniesiony bez użycia piły. Tuż za Chatą rozpoczyna się wąwóz.

Ciekawostką jest, że Korzeniowy Dół nie powstał tradycyjnie, czyli na wskutek działania sił przyrody. Najistotniejszą rolę odegrał tutaj człowiek. I choć można godzinami dyskutować nad szkodliwym dla krajobrazu działaniem człowieka to gdyby nie on, Korzeniowy Dół dziś najprawdopodobniej by nie istniał. A przynajmniej nie w takiej postaci. Przez wiele dziesiątek lat koła wozów wycinały miękki lessowy grunt, a w powstałe bruzdy dostawała się woda. W ten sposób dno wąwozu pogłębiało się z biegiem czasu, by przybrać formę, którą dziś mogą podziwiać spacerowicze. Dodatkowo natura dorzuciła swoje trzy grosze, upiększając okolice plątaniną korzeni i krzewów.

Idąc Korzeniowym Dołem przejdziecie przez Góry Pierwsze i Drugie, a dalej dotrzecie do Góry Zamkowej, skąd ulicą Zamkową wrócicie na rynek.

26 km niezwykłych widoków – Woliński Park Narodowy

Jest to propozycja dla bardziej wprawionych i zawziętych piechurów. Jednorazowe przejście całej trasy może być niezwykle męczące, dlatego zastanówcie się czy nie lepiej pokonać ją „na raty”. Pierwszego dnia możecie dotrzeć np. do Lubinia skąd nazajutrz wyruszycie w dalszą drogę. Niemniej, będziecie zapewne potrzebowali sporo czasu, bo o ile samą trasę zapewne zdołalibyście pokonać w miarę szybko, to liczne atrakcje skutecznie będą ci przeszkadzać. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Jeśli interesujecie się militariami, to zainteresuje Was stanowisko broni V-3 w miejscowości Zalesie. Nas nie poruszyło, ale kto wie, może znajdzie ono w Was fanów? Nie da się ukryć, że miejsce to przyciąga pasjonatów, a w szczególności tych próbujących poznać „tajną broń Hitlera”.

Następną atrakcją jest Jezioro Turkusowe. Według nas to jedna z najpiękniejszych atrakcji WPN. Powstało wskutek zalania działającej niegdyś w tym miejscu kopalni węgla wapiennego. Swoją nazwę zawdzięcza kolorowi wody, która jest efektem odbicia światła od białego, kredowego dna jeziora. Będąc w okolicy tego zbiornika warto wybrać się na jedno z wzniesień – Piaskową Górę, skąd roztacza się najpiękniejszy widok.

Jeżeli Jezioro Turkusowe nie zrobi na Was wrażenia, to przejdźcie jeszcze „kilka” kroków, by dotrzeć na wybrzeże klifowe nad Zalewem Szczecińskim. Podczas wędrówki wzdłuż niego nie da się nie poczuć malutkim w stosunku do ogromu Zalewu. Widok przytłacza, ale powoduje również, że na długo ten obraz zapamiętacie.

Na całej trasie będziecie mieli okazję zaobserwować liczne gatunki ptaków, które ze względu na sprzyjające środowisko szczególnie upodobały sobie te rejony.

Wielka ucieczka w Bieszczady

Jeśli nawdychaliście się już jodu, ale nadal nie chcecie wracać do miasta, ucieknijcie przed miejskim zgiełkiem w Bieszczady. Pomimo tego, że rejon ten ze względu na wciąż rosnącą ilość turystów już dawno przestał być rzeczywistą ostoją pustelników, to warto się tam udać choćby na chwilę. Szczególnie, jeśli wybierzecie mniej uczęszczane szlaki. A takim niewątpliwie jest niebieski szlak biegnący tuż obok granicy z Ukrainą.

Rozpoczyna się w Ustrzykach Dolnych i przecinając niejednokrotnie szosę „pętli bieszczadzkich”, dociera do Ustrzyk Górnych. Podobnie jak w Wolińskim Parku Narodowym, tak i ta trasa przeznaczona jest dla tych bardziej spragnionych długich wędrówek – całość ma około 70 km. Jednak ze względu na wiele połączeń ze wspomnianą szosą, wejście na szlak w dowolnym momencie nie stanowi dużego problemu.

Idąc niebieskim szlakiem przejdziecie m.in przez pasmo Otryt – mało znane, dosyć niskie, ale za to powalające niebywałym spokojem i dające możliwość spotkania rysi lub niedźwiedzi (choć w obu przypadkach lepiej trzymać się od nich z daleka). Zdobędziecie też Magurę Stuposiańską i Bukowe Berdo, by ostatecznie dotrzeć na Tarnicę – najwyższy szczyt Bieszczad, wznoszący się 1346 m n.p.m.

Wśród Orlich Gniazd – Jura Krakowsko-Częstochowska

Idealna propozycja dla chcących poświęcić więcej czasu na wędrówkę. Niecałe 170 km wzdłuż wzniesionych na skałach zamków, to coś, czemu oprą się nieliczni. Jest to jedna z najpopularniejszych tras na południu Polski, choć wbrew pozorom nie tak wielu decyduje się na pokonanie tej trasy w całości na piechotę. A szkoda, ponieważ zza szyby samochodu wiele widoków podróżnym umyka.

Ciągnąca się od Krakowa do Częstochowy trasa to gratka dla miłośników średniowiecznych zamków. Wzniesione za panowania Kazimierza Wielkiego na wapiennych skałach budowle przywodzą na myśl gniazda orłów wśród kamiennych półek – skąd popularne określenie zamków. Dodatkowo, dzięki temu, że królującemu władcy bardzo zależało by zostawić po sobie Polskę murowaną, wiele warowni ostało się do dziś w idealnym jak na wiek stanie. A to daje możliwość podziwiania rozmachu przedsięwzięcia.

Wędrówka na tej trasie to jednak nie tylko zamki. To także idealny sposób spędzenia wolnego czasu dla miłośników nordic walkingu, jak również wspinaczki. Tereny te każdego roku przyciągają amatorów obu tych sportów, choć wiele rodzin ucieka tutaj od wielkomiejskiego zgiełku Krakowa i Częstochowy.

Stawy Milickie – perła Doliny Baryczy

Spacer wśród płytkich wód stawów hodowlanych ulokowanych w okolicy Milicza to idealna propozycja dla chcących odpocząć od zgiełku Wrocławia czy Poznania. Dojazd zarówno z jednego czy drugiego miasta nie będzie stanowił problemu.

Tras przeznaczonych zarówno do krótkich spacerów, jak i długich weekendowych wędrówek nie brakuje. Tym bardziej, że przyroda bardzo powoli budzi się do życia i chęci na wyjście z domu rosną. Na terenie prawie 300 stawów żyją miliony ryb i ponad 270 gatunków ptaków – m.in. kormorany, żurawie, czaple czy bieliki. Dlatego tym bardziej zachęcamy do wybrania się, choćby na krótką wycieczkę po stawach.

W okolicy funkcjonuje kilka miejsc, gdzie spróbować można specjalności regionu – karpia milickiego. Warto odwiedzić Centrum edukacyjno-turystyczne Naturum, gdzie znajdziecie ścieżkę dydaktyczną, staw pokazowy i restaurację. 

Jeśli spodobał Wam się ten artykuł, to zachęcamy Was również do śledzenia na Facebooku czy Instagramie. Znajdziecie tam informacje jaką podróż odbywamy obecnie i co ciekawego udało się nam zobaczyć. Tam możecie również zostawić komentarz ze swoją propozycją miejsca wartego odwiedzenia podczas majówki. Możesz wesprzeć te podróże – wejdźcie na zakładkę „Wsparcie” i poznajcie szczegóły.