Wyjeżdżając z Zamościa zastanawialiśmy się jak możliwie szybko dostać się z powrotem na szlak Green Velo. Postanowiliśmy wrócić do nie tak odległego Szczebrzeszyna, które poprzednio minęliśmy jadąc szlakiem czerwonym i niebieskim ze Zwierzyńca. Była to jedyna w tym momencie logiczna droga, która nie wymagałaby przedzierania się bez sensu przez mniejsze miejscowości. Ponadto chcieliśmy do Krasnegostawu dotrzeć przez Zalew Nielisz by zrobić sobie tam chwilę odpoczynku. Zresztą nie po to wybraliśmy szlak Green Velo, by teraz z niego notorycznie zbaczać. Chcieliśmy możliwie jak najczęściej z niego korzystać by poznać jak największą ilość atrakcji, którą przygotowały poszczególne regiony.

W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie…

Czy Jan Brzechwa był w Szczebrzeszynie kiedykolwiek? Czy rzeczywiście słyszał w okolicznych trzcinach chrząszcze? Tego nie wiemy, ale jedno jest pewne – miasteczko korzysta z tego dawnego product placement i owada postanowiła umieścić w niemal honorowych miejscach – u podnóża Góry Zamkowej oraz na Rynku. My wybraliśmy tego drugiego, bardziej popularnego i bardziej fotogenicznego.

Sam Szczebrzeszyn to niewielkie miasto o średniowiecznym rodowodzie. Tych, którzy postanawiają poświęcić nieco więcej czasu oferuje wiele cennych zabytków. Można zwiedzić cerkiew z XVI w. z polichromiami z XVII w., renesansowe kościoły św. Mikołaja i św. Katarzyny, synagogę z (podobno) wspaniałą kamienną szafą ołtarzową oraz XVI-wieczny kirkut.

Nam zależało przede wszystkim na znalezieniu chrząszcza. Szkoda byłoby być w pobliżu i nie zrobić sobie z nim zdjęcia. Po próbie zdobycia mapy województwa lubelskiego i chwili przerwy ruszyliśmy dalej, na szlak Green Velo.

Zapomniany pałac Zamoyskich

Tuż za Szczebrzeszynem, pod miejscowością Klemensów mieści się letni pałac Zamoyskich z połowy XVIII wieku. Sto lat po wybudowaniu stał się główną siedzibą tego magnackiego rodu. W czasach rozkwitu rezydencja liczyła około 40 pokoi z meblami sprowadzanymi z Anglii i Francji. Otaczał ją rozległy park w stylu angielskim, w którym nasadzono około 100 gatunków drzew i krzewów. Obecnie budynek znany jest głównie z oscarowego filmu „Ida”. Choć międzynarodowa sława niestety nie przyniosła do tej pory długo już oczekiwanej rewitalizacji. Odnieśliśmy wrażenie, że właściciel niezbyt przykłada się do utrzymania budynku w dobrej formie. Zapewne pałac podzieli los innych, teraz będących jedynie ruinami zapomnianymi wśród bujnej roślinności.

Zalew w Nieliszu

Duży zalew na rzece Wieprz, zajmujący powierzchnię niemal 10 km kwadratowych jest największym akwenem Lubelszczyzny. Cieszy się niemałym zainteresowaniem żeglarzy, windsurferów i wędkarzy. Najpopularniejszą plażą zalewu jest ta mieszcząca się w Nieliszu – kąpielisko Moczydło. Powstało w miejscu dawnych wylewisk Wieprza, w których mieszkańcy moczyli len. Dzisiaj działają tam wypożyczalnie sprzętu wodnego, przystań żeglarska i tor wioślarski.

Widać, że cały kompleks jest mocno turystyczny. Dlatego czym prędzej uciekliśmy dalej na północ w stronę Krasnegostawu, by tam zatrzymać się na noc.

Noc w liceum

Dojechawszy na miejsce, przed wybraniem się do upatrzonego internatu przy I LO, podjechaliśmy pod pojezuicki kościół św. Franciszka Ksawerego. W latach 1776-1826 pełnił on funkcje katedry. Monumentalna barokowa świątynia, z pięknymi polichromiami i bogatym wyposażeniem jest największą atrakcją Krasnegostawu. Wchodzi w skład zespołu sakralnego jezuitów, który był siedzibą biskupów chełmskich od 1490 roku.

Sam Krasnystaw stanowił ważny gród na szlaku z Korony na Ruś, toteż w 1394 roku, za sprawą Władysława Jagiełły stał się oficjalnie miastem i zyskał tym samym liczne przywileje.

Traf chciał, że do Krasnegostawu trafiliśmy na dwa dni przed znanym w całej Polsce festiwalem piwnym, Chmielaki. To najstarsza impreza tego typu w naszym kraju i z roku na rok przyciąga coraz większą rzeszę fanów trunku z pianką. W czasie trwania festiwalu organizowane są m.in. maratony i półmaratony, zloty paralotniarzy, wybory Miss Chmielaków, kiermasze z produktami regionalnymi, gry i zabawy. Jest to też miejsce, gdzie rok w rok organizatorzy zapraszają najbardziej znanych twórców muzycznych w Polsce. Co najlepsze, wstęp na imprezę jest darmowy.

Dla nas informacja o Chmielakach nie była pozytywna. Oznaczało to, że miejsca w kwaterach i schroniskach będą zajęte. Będzie trzeba kombinować albo oddalić się od miasteczka by znaleźć coś w przyzwoitej cenie. Jednak robiło się późno, a perspektywa szukania noclegu w ciemnościach nie nastrajała pozytywnie. Rozważaliśmy nawet rozbicie się na dziko. Udało się nam wynaleźć internat przy I Liceum Ogólnokształcącym.

Ten okazał się mocno zaniedbany. Na dodatek był stanowczo za drogi w zestawieniu z tym co oferował. Brakowało kuchni, a pościel wyglądała jakby nikt jej od wieków nie zmieniał. Nie jesteśmy zbyt wybredni, ale dbamy o to, by za gorsze warunki płacić adekwatnie niższą cenę. Tutaj okazało się, że musimy zapłacić po 30 złotych od osoby. Musieliśmy pogodzić się z tym faktem – było już za późno by gdzieś indziej szukać noclegu, a na dodatek byliśmy zbyt zmęczeni.

Droga na Chełm

Główna trasa Green Velo z Krasnegostawu do Chełma nie była zbyt atrakcyjna. Odnieśliśmy wrażenie, że prowadzi głównie przez pola i lasy. Postanowiliśmy nieco zmienić kurs, by zobaczyć część zabytków wynalezionych w paszportach.

Lubimy zamki i fortyfikacje. Nie jest to żadna większa pasja do poznawania ich historii, ale zwyczajna potrzeba oglądania murów, przechadzania się po dawno już opuszczonych i zniszczonych salach i komnatach. Nawet spojrzenie na niepełne ściany czy kawałki kamieni porozrzucane po okolicy daje nam pewną satysfakcję. Naturalnym było więc wybranie drogi 812 i dotarcie do ruin zamku Orzechowskich.

Mieszczą się one w niewielkiej wsi Krupe. Zamek został wzniesiony w XVI i XVII wieku. Paweł Orzechowski, arianin, intelektualista i jeden z najmożniejszych magnatów swojej epoki, zbudował warownię w stylu włoskim. Pałac wybudowano na planie czworoboku i ufortyfikowano bastionami. Został zniszczony w XVII w. przez wojska Kozaków, a później Szwedów. Od tamtej pory pozostaje malowniczą ruiną. Warto zboczyć nieco z drogi, by choć na chwilę przystanąć i wyobrazić sobie zamek w czasach jego świetności.

Jadąc dalej drogą 812 dojechaliśmy do wioski Zosinek. Tam odbija droga do Krynicy, gdzie znajduje się wzgórze Arianka. Na jej szczycie wznosi się wieża-piramida, która szczególnie nas zainteresowała.

Tajemniczy obiekt na jednym ze wzgórz Pagórów Chełmskich jest najprawdopodobniej mauzoleum podkomorzego chełmskiego Pawła Orzechowskiego, o którego pałacu wspominaliśmy wyżej. Z racji tego, że magnat był arianinem (wyznawcą najbardziej radykalnego odłamu reformacji Marcina Lutra) pochowano go w charakterystycznym dla swej religii budowli o kubistycznej podstawie i zwieńczeniu przypominającym piramidę.

Kilka kilometrów dalej na północ, w miejscowości Rejowiec znajduje się pałac Ossolińskich. Ten w porównaniu do ruin z Krupe jest w zdecydowanie lepszym stanie.
Rejowiec to miasto założone przez Mikołaja Reja na miejscu wsi Kobyle. Rej, jako zagorzały reformator zbudował zbór, rozwijając ważny ośrodek kalwiński. W późniejszych wiekach miasto przechodziło w posiadanie kolejnych rodów magnackich. Klasycystyczny pałac, otoczony krajobrazowym parkiem w stylu angielskim należy do najpiękniejszych zabytków miejscowości. Dziś w pałacu mieści się Urząd Miejski i zwiedzanie jest raczej problematyczne. Jednak jeśli nie ma się zbytnich oporów, można przejść się jego korytarzami lub zapukać do któryś z drzwi i udawać petenta. Nam to drugie się nie udało. Raczej rzadko ktoś do urzędu przychodzi odziany w strój rowerowy i kask.

Chełm

Dojechawszy do Chełma skierowaliśmy się niemal natychmiast do wejścia na podziemną trasę poprowadzoną pod kamienicami Rynku.
Chełm słynie z unikatowych w skali światowej wyrobisk kredowych, kopanych przez mieszczan pod miastem w okresie XVI do XIX w. Z wielokondygnacyjnego labiryntu korytarzy i komór wydzielono odcinek o długości 2 km. Trasa przebiega m.in. przez szyb staromiejskiej studni. W podziemiach można spotkać również legendarnego władcę – Ducha Bielucha.

Nam udało się skorzystać z jednej z ostatnich możliwości wejść w tym dniu. I musieliśmy się mocno natrudzić. Wejście do podziemi jest wielkości niewielkiego kiosku. O zostawieniu rowerów pod opieką obsługi można tylko pomarzyć. Ta jest mocno nieuprzejma i tylko nasz przewodnik zdołał uratować pozytywną ocenę miejsca.
Aby udać się na zwiedzanie chełmskich podziemi prosto z trasy warto zostawić rowery i bagaż przy wejściu do Muzeum Ziemi Chełmskiej. Mieliśmy pewne opory co do słuszności naszego postępowania. Niemniej, stwierdziliśmy, że gdzieś rowery musimy ukryć, a wejście do jakiejś instytucji, obwarowanej kamerami jest jedyną słuszną opcją.

Po zwiedzeniu Chełma od dołu, postanowiliśmy spojrzeć szybko nań również z powierzchni ziemi. Udaliśmy się na Górę Katedralną, czyli najwyższe wzniesienie w mieście. Na nim mieści się zespół katedralny z bazyliką Narodzenia Najświętszej Marii Panny z XVIII-XIX w. na czele. Obok niej znajduje się wysoka wieża dzwonnicy z lat 70. XIX w. będąca jednocześnie Mauzoleum Ofiar Terroru Hitlerowskiego i Stalinowskiego.
W zespole zachowało się kilka obiektów z XVII-XVIII w., m.in. Brama Uściługska, pałac biskupów i klasztor Bazylianów.
My nie chcieliśmy zatrzymywać się w Chełmie na dłużej. Dlatego czym prędzej ruszyliśmy przez miasto w kierunku wyjazdu.

Na tym zakończymy ósmą część relacji z wyprawy po Green Velo. Kolejna odsłona już wkrótce. Dajcie znać, czy któraś z atrakcji szczególnie się Wam spodobała. A może już coś z listy odwiedzonych przez nas miejsc sami macie odhaczone? Koniecznie napiszcie o swoich wrażeniach. Jesteśmy ciekawi ile z naszej opinii zgadza się z Waszymi. Być może są zupełnie inne.

Jeśli chcecie dopisać coś do naszej relacji, o jakiejś atrakcji nie wspomnieliście, a Waszym zdaniem warto ją odwiedzić – piszcie. Postaramy się to uzupełnić, by nasze relacje z Green Velo przydały się możliwie jak największej ilości osób.

Pamiętajcie, że możecie śledzić nasze poczynania na fanpage’ach na Facebooku, Instagramie czy Twitterze. Dajcie znać jak się Wam podobają nasze artykuły zostawiając tam komentarze i lajki (lub inne reakcje).

Zachęcamy do zaglądnięcia na nasz profil na Patronite gdzie trwa zbiórka na naszą kolejną wyprawę. Szczegóły znajdziecie w linku. Za wsparcie już teraz szczególnie mocno dziękujemy!

Obserwuj mnie na:
Follow by Email
Facebook
Facebook
YouTube
YouTube
Instagram