Z położonej wysoko, trudno dostępnej Mestii przenosimy się w rejon cieplejszy i może nawet dla znacznej części społeczeństwa – atrakcyjniejszy.

Wybrzeże Gruzji powita cię widokiem świeżo wybudowanych hoteli. Niewiele jest zapewne miejscowości nad Morzem Czarnym, gdzie inwestorzy nie wetknęli swojej flagi. Jeszcze kilka lat temu w te rejony przyjeżdżali przeważnie Gruzini. Od kiedy rozpoczął się boom inwestycyjny coraz częściej widać również turystów zagranicznych. W dużej mierze są to przede wszystkim Rosjanie (a przynajmniej takie odnieśliśmy wrażenie), którzy do Gruzji mają wszak całkiem niedaleko. Ale i dla nas nie zabrakło miejsca. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że Polacy mogą korzystać z bardzo dobrego i przede wszystkim taniego połączenia z kraju. Dojazd do niemal każdej miejscowości nad brzegiem morza z Kutaisi jest możliwy dzięki często kursującym marszrutkom czy autobusom. Do niektórych miasteczek dojechać można również pociągiem z Tbilisi.

Fontanna na Placu Teatralnym

Większości, szczególnie starszej części Polaków, gruzińskie wybrzeże kojarzy się z Batumi i jego herbacianymi polami rozsławionymi przez zespół z lat sześćdziesiątych, Filipinkami. Nie ma jednak co nadwyrężać oczu w poszukiwaniu sławetnych pól. Wiele z nich stało się zapewne doskonałym podłożem pod wysokie, hotelowe molochy, których w mieście nie brakuje. Jednak nawet ta wysokościowa mania nie zdołała dosięgnąć centrum, gdzie ostały się jeszcze secesyjne pałacyki oraz zabytki sztuki i architektury sakralnej. Wiele z nich po 2010 roku została odrestaurowana i dziś prezentuje się bardzo dobrze.
W sezonie letnim Batumi jest przepełnione turystami. Dlatego na przyjazd warto poświęcić czas od września do czerwca. Temperatura jest wtedy dodatkowo niższa i do wytrzymania, w porównaniu do szczytu urlopowego.

My trafiliśmy akurat na mało zachęcającą do wylegiwania się na kamienistej plaży pogodę, więc mogliśmy skupić się na poznawaniu miasta. A jest co zwiedzać.


Jak odnaleźć się w mieście? 


Centrum zajmuje łagodny cypel z portem morskim w północnej części. Od wschodu miasto otaczają wzgórza, natomiast patrząc w drugą stronę, widać wspomnianą wcześniej kamienistą plażę. Starówka mieści się między ulicami Gogebaszwilego, Rustawelego oraz Czawczawadzego. To w ich okolicy zlokalizowane są najpiękniejsze moim zdaniem budynki.
W mieście raczej nie da się zgubić. Plan miasta jest na dobrą sprawę istną siatką prostopadłych ulic i alei.

Widok na Batumi z gondoli kolejki turystycznej

Ważnym węzłem komunikacyjnym, który warto odnaleźć (a z czym raczej problemu nie będziesz miał), jest nadmorska promenada. Biegnie mniej więcej z okolic portu do samych granic miasta, docierając do wpadającej do morza rzeki Chorokhi. Tam też mieści się niewielkie lotnisko Batumi Airport. Wzdłuż promenady mieszą się liczne hotele osiągające kilkanaście, o ile nie kilkadziesiąt pięter. To też skupisko wszelkich atrakcji dla spragnionych zabawy. Są boiska do siatkówki plażowej, korty czy nawet aqua park (który jednak swym wyglądem nas nie zachęcił do skorzystania – zresztą i tak wydawał się od bardzo dawna zamknięty).
Pomiędzy plażą a ulicą Rustawelego swe granice ma Park Nadmorski, który przypomina bardziej skwerki.

Co zobaczyć musisz?


Z pewnością jednym z najważniejszych miejsc na liście must see jest plac Europy. Jest to chyba najbardziej wypieszczone centrum jakie do tej pory widziałem. Fakt, że w 2010 roku zakończono jego renowację, ale ma w sobie coś wyjątkowego. Porą, którą polecam do zobaczenia placu, to stanowczo wieczór. Wtedy zarówno latarenki, jak i inne oświetlenie robią swoje, dodając uroku.
Na dobrą sprawę plac jest duży i pusty, jednak ze względu na charakterystyczną, secesyjną zabudowę wydaje się przytulny.

Plac Europy

Pośrodku placu stoi pomnik Madei z 2007 roku, budzący najpewniej do dz
iś spore kontrowersje wśród Gruzinów. Nie chodzi o to, że kolchidzka księżniczka z greckiej mitologi wyszła autorowi, Dawitowi Chmaladze jakoś źle. Nawet te złote runo w jej dłoni prezentuje się całkiem nieźle. Problem leży w koszcie wzniesienia pomnika. Bo nawet ja, zwykły turysta z Polski nie jest w stanie określić dlaczego właściwie przedsięwzięcie wiązało się z wydatkiem rzędu jednego miliona lari (niemal 1 400 000 złotych)?

Kościół św. Grzegorza

Z placu warto wejść w uliczkę odchodzącą ze wschodniego narożnika (ulica K. Gamsachurdii). Po przejściu kilkudziesięciu metrów dojdziesz do znajdującego się po lewej stronie ormiańskiego kościoła św. Grzegorza. Ten zwieńczony złotymi kopułami budynek sakralny zastąpił wcześniejszą, drewnianą świątynię. W czasach ZSRR, komuniści zorganizowali w nim planetarium. Dziś obiekt ponownie gromadzi w swym wnętrzu wiernych. Przed wejściem do świątyni po lewej pod drzewem znajduje się tradycyjny ormiański, kamienny krzyż, chaczkar.

Kolejnym wartym zobaczenia obiektem jest wieża zegarowa na placu będącym jednym z symboli współczesnego Batumi – Piazza. Placyk otoczony jest przez ściany zdobione witrażami i mozaikami. W pawilonach mieszczą się restauracje i kawiarnie. Wspomniana wieża zegarowa została zaprojektowana przez Waża Orbeladze, a następnie wykonana ręką estońskiej artystki Dolores Hofman. Zegar co trzy godziny wygrywa hymn Gruzji.

Nieco na południowy wschód od Piazza, w zaułku przy ulicy Kutaisi stoi meczet Orta. Trzeba uważać, by go nie przegapić, co nie jest akurat takie trudne. Będąc zmęczonym spacerem i dużą ilością turystów, można zaszyć się na kilka chwil właśnie w tej świątyni. Cisza jaka tam panuje jest wręcz nie do opisania. Nic więc dziwnego, że wielu podróżników lubi odwiedzać meczety. I może zabrzmi to nieco dziwnie, ale uważam stanowczo, że spośród dotychczas odwiedzonych świątyń, meczety najbardziej mnie przekonują do ponownego odwiedzenia. Można tam znaleźć wytchnienie i spokój.
Meczet Orta – jedyna muzułmańska świątynia w mieście, została wybudowana w latach 80. XIX w. Ponad pięćdziesiąt lat później został zamknięty przez komunistów, jak wszystkie inne budynki sakralne. Otwarto go dopiero w latach 90. ubiegłego wieku.

Panorama na miasto od zachodu

Chcąc nieco zgłębić sztukę gruzińską, możesz odwiedzić jedno z kilku muzeów w Batumi. Choćby Państwowe Muzeum Sztuki Adżarii mieszczące się przy ulicy Gorgiladze. Ekspozycję stanowią przykłady malarstwa gruzińskiego takich artystów jak Pirosmani, Kakabadze czy Gudiaszwili. Inne pomieszczenia gromadzą elementy sztuki zdobniczej: dywany, ceramika, szkło, itd.
Innym ciekawym muzeum, o wiele bardziej związanym z rejonem jest Archeologiczne Muzeum Batumi przy ulicy Czwczawadzego. Wystawiono w nim znaleziska z wykopalisk, a stanowią przedmioty pochodzące z czasów od epoki brązu po średniowiecze. Największy zbiór z ery rzymskiej i greckiej ukazuje m.in. brązowe modele okrętów czy monety kolchidzkie.

Park Nadmorski i cudaczne rzeźby
Powstały około 1885 roku park 6 Maja na zachód od centrum jest miejscem chętnie odwiedzanym w Batumi. Warto tu przyjść choćby ze względów spacerowych. Centralną część zajmuje jezioro Nurigeli. Niedaleko zbiornika wodnego mieści się delfinarium. Jednak osobiście nie poszliśmy do niego. Biorąc pod uwagę stan pobliskiego „ogrodu zoologicznego„, gdzie zwierzęta gnieździły się na wybiegach ciut większych niż standardowej powierzchni przydomowe ogródki, niewiele zapewne straciliśmy.

Idąc od parku łatwo wyjść na wspomnianą już wcześniej promenadę nadmorską. Jej długość to niemal siedem kilometrów. W znacznej części towarzyszy jej park – jeden z najdłuższych na świecie (przewyższa powierzchnią park Nadmorski w Warnie). Podobnie jak park 6 Maja, bulwar zaczęto projektować w 1881 r. W 1934 r. wybudowano kolumnadę, natomiast niemal dwie dekady później – teatr letni. Niestety, kiedy akurat byliśmy w Batumi, znaczna część deptaku (głównie w części południowej) była zniszczona przez wcześniejsze sztormy.

Pomnik miłości Ali i Nino z diabelskim kołem i Wieżą Alfabetu w tle

Najbardziej rozpoznawalną częścią Batumi jest najpewniej szczytowa część półwyspu. To tam znajdują się największe inwestycje i budowane są najnowocześniejsze budynki. Podobno w 2012 roku Donald Trump ogłosił, że „za pięć lat Batumi będzie najlepszym miastem na świecie”. Pytanie tylko brzmi: „najlepsze” w czym? Niemniej, aktualny prezydent USA planował wybudować w tym mieście swój wieżowiec. Co z tego będzie, nie wiadomo. Może milioner zmienił swoje priorytety?
Okolice portu to też miejsce, gdzie gromadzi się najwięcej turystów. Przyciąga ich albo diabelski młyn albo stojąca nieopodal konkurencja – Wieża Gruzińskiego Alfabetu. Ten drugi obiekt to bardzo efektowny, stu trzydziestometrowy, ażurowy słup na którym umieszczono trzydzieści trzy litery gruzińskiego alfabetu. Na szczycie znajduje się ogromna, o średnicy około trzydziestu metrów kula. W środku mieszczą się głównie gastronomiczne punkty. Podobno ze szczytów zarówno jednej jak i drugiej atrakcji rozciąga się niesamowity widok na okolicę. Ze względu na dosyć przykry incydent nie zdecydowaliśmy się tego sprawdzić.

Zdecydowanym numerem jeden spośród tamtejszych konstrukcji jest pomnik miłości Ali i Nino. Nawiązuje do powieści Kurbana Saida o tym samym tytule i opisanej na jej stronach miłości między azerbejdżańskim młodzieńcem a gruzińską księżniczką. Podziwiać ten monument trzeba przez pewien czas, ponieważ jest on dosyć nietypowy. Postaci początkowo stojące obok siebie, po kilku chwilach przenikają się wzajemnie. Ruchomy pomnik ma dziewięć metrów wysokości, a całość waży aż siedem ton. Monument ma symbolizować najważniejsze wartości ludzkie i podkreślać przyjaźń gruzińsko-azerbejdżańską.

Nieopodal pomnika znajduje się również latarnia morska, relikt przeszłości, który jednak prezentuje się ładnie na tle morza.

Gdzie pośpisz?

Co prawda większość turystów przyjeżdża do Batumi najpewniej tylko ze względów na szeroką ofertę klubów i dyskotek, działających do późnych godzin nocnych. Jednak nawet najbardziej zaprawieni w boju muszą kiedyś spać. Tak jak wspomniałem wcześniej, w mieście hoteli nie brakuje. Mam wrażenie, że jest ich nawet ciut za dużo. Jednak biorąc pod uwagę ilość turystów, którą podobno przyjmuje co roku Batumi, baza ta może być finalnie niewystarczająca. Planując przyjazd do tego miasta w sezonie, musisz liczyć się z niewielkim wyborem wolnych miejsc.
My przyjeżdżając do Batumi mieliśmy zarezerwowany na Booking.com nocleg w Madea’s Guest House, gdzie zapłaciliśmy około dwudziestu pięciu złotych za pokój. Znajduje się kawałek od centrum, ale dzięki temu nie przeszkadza zgiełk samochodów i głośnych turystów.
Wchodząc w link otrzymasz w prezencie pięćdziesiąt złotych do wykorzystania, jeśli zarejestrujesz się na stronie. Warto prawda? Szczególnie, że większość miejscówek da się wyhaczyć za cenę nawet o połowę niższą.


Gdzie zjesz?


Dystrybutor z czaczą

W Batumi restauracji, pubów, kawiarni i innych punktów nie brakuje. Oferują nie tylko kuchnię typowo gruzińską, ale również własną, adżarską. Wyróżnia ją własna odmiana chaczapuri, do której dodaje się jajko. Ciasto formuje się w kształt łodzi co symbolizuje związek regionu z morzem.

Miasto posiada wiele supermarketów i marketów zlokalizowanych przeważnie przy głównych ulicach i ciągach komunikacyjnych.

Jeśli posiadasz dodatkowe informacje, które twoim zdaniem powinny znaleźć się w tym przewodniku, napisz w komentarzu. Daj mi znać na Facebooku, Twitterze czy Instagramie, czy artykuł ci się podobał. Zapraszam cię do dzielenia się wszystkimi częściami przewodnika po Gruzji ze swoimi znajomymi i krewnymi. Być może kogoś zachęci on do wybrania tej destynacji podczas tegorocznych wakacji.

Chcesz mnie wesprzeć? Wejdź na Patronite gdzie dowiesz się co możesz zrobić? Chciałbyś kupić koszulkę albo inny gadżet związany z EkstraMisją? Wejdź na sklep. Wiele wzorów czeka!

Obserwuj EkstraMisję w mediach społecznościowych, a także na YouTube czy CDA by mieć pewność, że nie przegapisz kolejnych nowości. 

Obserwuj mnie na:
Follow by Email
Facebook
Facebook
YouTube
YouTube
Instagram